








Stajenka na desce rozdzielczej...
witam na moim blogu.
znajdziecie tu zdjęcia z meksyku i moje komentarze.
tematy blogu: życie codzienne w meksyku, miasto guadalajara i okolice, kuchnia meksykańska, podróże po meksyku, zdjęcia z meksyku









Stajenka na desce rozdzielczej...











Charales z Jeziora Chapala. Malutkie rybki smażone w łagodnym lub ostrym cieście.
Tłuste, ale wyśmienite.
Kukurydza z grila.
Granaty, sok z granatów, ogórki i coś jeszcze.
Trzcina cukrowa. Żuje się i wypluwa. Do drugiego woreczka oczywiście. Kulturalnie.
Zestaw warzyw, świetny na kaca. Od dołu: buraczki, ogórek, marchewka, mango i jicama (rodzaj naszej rzepy).
Neonowy Jezus w klubie.
Jezus w autobusie. Kierowca jachał jak wariat, więc miałam ochotę przyłączyć się do modlitwy...
Sklep z plakatami. Arab z kochanką, martwa natura, papież...
"Colę i Jezusa poproszę."
Zdjęcia takie jak to, zostawię bez komentarza. Niech sobie żyją własnym życiem :)


Kuba?
Nie wiem o co tu chodzi...

Pędzel, czarna farba i jest toyota.
Takie miniaturowe samochodziki rozwożą colę po całym mieście.
Papugi, ryby, konie, świnie, jaszczurki, krokodyle... do stajenki.
Diabły też można sobie postawić.
Gotowe, drewniane stajenki.
Wybór lampek jest przeogromny - migają i grają.
Te renifiery to pinatas pełne cukierków.Używane są w Meksyku z okazji urodzin i świąt i jest to świetna zabawa dla dzieci. Pinatas wiesza się na drzewie a dziecko z zawiązanymi oczami musi w nią trafić kijem. Jeśli uderzy wystarczająco mocno, wypadają z niej słodycze.
Choinka z papryk.
Oczywiście nie może zabraknąć motywu Matki Boskiej z Guadalupe.
A to moja stajenka. Proporcje trochę zaburzyłam - świnia góruje nad wielbłądem...
Drzewo z "gwiazdami betlejemskimi".