Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jezioro chapala. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jezioro chapala. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 grudnia 2008

Miasteczka przy Jeziorze Chapala

W Meksyku biedę widać przede wszystkim w małych miasteczkach. Wiele z nich może przeżyć tylko i wyłącznie dzięki turystom. Chapala ma swoje bogatsze części, ale wystarczy oddalić się od centrum i ilość wychudzonych psów z przetrąconymi nogami diametralnie się zwiększa. To znak, że zbliżamy się do biednej dzielnicy. Bardzo często są one położone na wzgórzu, jeśli takowe istnieje. W Chapala musieliśmy się wspinać po dosyć stromym zboczu, aby dotrzeć do jednej z takich dzielnic. No, cóż.. Biednemu wiatr w oczy. Ale ludzie bardzo mili. Tylko dzieci krzyczały za mną "Gringa!".

Koszula w kratę, duży skórzany pas i oczywiście kowbojski kapelusz. Prawdziwi mężczyźni.


Pan zasypiał a jak się budził to krzyczał "lody!"



Jedno z mijanych miasteczek.

Biedniejsza część Jocotopec. Staruszka po prawej sprzedawała tacos, ale szybko się zasłoniła jak zobaczyła, że robię zdjęcie.

piątek, 12 grudnia 2008

Uliczni sprzedawcy

W Meksyku niemalże na każdym rogu można kupić coś do zjedzenia. Jest tanio, szybko i bardzo smacznie. Można jeść tłusto, można jeść zdrowo. Wybór jest przeogromny a zapachy kuszą i nie pozwalają przejść obojętnie. Potrawy są rozmaite, ale łączy je "święta trójca": chile, limonka i sól.

Charales z Jeziora Chapala. Malutkie rybki smażone w łagodnym lub ostrym cieście.

Tłuste, ale wyśmienite.

Kukurydza z grila.

Granaty, sok z granatów, ogórki i coś jeszcze.

Trzcina cukrowa. Żuje się i wypluwa. Do drugiego woreczka oczywiście. Kulturalnie.
Zestaw warzyw, świetny na kaca. Od dołu: buraczki, ogórek, marchewka, mango i jicama (rodzaj naszej rzepy).