Pokazywanie postów oznaczonych etykietą colonia ladron de guevara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą colonia ladron de guevara. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 września 2009

Na przystanku

Ten przystanek to taki nasz polski odpowiednik przystanku na żądanie. Mieści się dokładnie na przeciwko mojego okna. Rozkład jazdy nie istnieje, więc wypatrywanie autobusu wymaga tutaj ogromnego skupienia. Trzeba pamiętać o jednej regule: jak nie pomachasz, to się nie zatrzyma.

czytają

gazety

A to moja faworyta. Codziennie o 8 rano rozkłada swoją czarną kosmetyczkę i robi sobie pełny makijaż







Można coś szybko wykręcić na szydełku

Komórki... wiadomo



Ziew

Nudzę się

Marzy, żeby zdjąć te buty

Pan z wąsem i w różu

Młodzi, wyluzowani



W pogoni

Pan bardzo kocha swoją rodzinę, ale czasami już nie wytrzymuje

A ten się cieszy, że to dziecko to nie jego

"proszę taty", "proszę mamy", "tak, synu", "droga córko"

Młody, gniewny, energiczny



Wspólny papierosek - konieczność na przystanku. Daje poczucie wspólnoty, jesteśmy w tym razem

Chwila nieuwagi

Druga chwila nieuwagi

i o mały włos... ale refleks nie zawiódł.

Siaty do rąk

i pełna gotowość

Pozycja w przysiadzie

Wypatrywanie...





Co trzy pary oczu, to nie jedna

i jest!

I trochę spokoju

sobota, 31 stycznia 2009

Ulica Chapultepec nocą

To ulica przy której mieszkamy. Chapultepec to miejsce, gdzie "się dzieje" i "się bywa". Pełno tu kafejek i dobrych restauacji. Po środku ulicy ciągnie się wysepka z fontannami, ławkami i statuetkami bohaterów narodowych. Uwielbiam tę ulicę. Tu jest serce miasta...







piątek, 19 grudnia 2008

Mariachi (w koncu to Guadalajara...)

A jednak są! Grają! Prawdziwi Mariachi, o których tyle wcześniej słyszałam, a do tej pory żadnego nie widziałam. Wczoraj w nocy około 12.30 obudziła mnie charakterystyczna trąbka, która rozbrzmiewała na całą dzielnicę. Zdezorientowana, na wpół śpiąca i (nie ukrywam) wkurwiona, że ktoś budzi mnie o tej porze, wyjrzałam przez okno. Po przeciwnej stronie ulicy stała grupka Mariachi, którzy po chwili weszli do mieszkania totalnie zaskoczonej, równiez zaspanej kobiety w szlafroku i umiejscowili się na balkonie. Grali długo i głośno. Ale było pięknie. Mariachi można zamawiać do domów z róznych okazji. W zwiazku z tym jednak, że dla przeciętnie zarabiającego Meksykanina jest to dosyć drogie, coraz mniej osób decuduje się na takie rozrywki. Tradycja zanika a Mariachi podobno grają przede wszystkim w turystycznych restauracjach.

wtorek, 7 października 2008

Mieszkania w Meksyku

Wynajęcie mieszkania w Meksyku jest tanie, ale trzeba spędzić naprawdę dużo czasu na znalezienie miejsca, do którego chciałoby się codziennie wracać. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak dużo jesteśmy gotowi zapłacić. 3 pokojowe mieszkanie w Guadalajarze może kosztować od 200$ do ok. 700$. Rozpiętość jest dosyć duża, ale cena bazuje na lokalizacji, bezpieczeństwie, standardzie mieszkania. Nie muszę chyba pisać, że te za 200$ można od razu skreślić z listy potencjalnego domu. No, chyba że jesteście znudzeni codziennym luksusem czystego mieszkania i marzycie, aby na jakiś czas utaplać sie w prawdziwie prymitywnych warunkach. Na samotność na pewno nie będziecie narzekać, bo codziennie na dobranoc i przy porannej kawie towarzyszyć Wam będzie niezawodny przyjaciel karaluch (skłaniałabym się tu ku liczbie mnogiej).

Po kilku tygodniach intensywnego szukania Armen znalazł wreszcie mieszkanie za 380$ miesięcznie. Jest czyste, słoneczne, położone w bezpiecznej dzielnicy z dobrą komunikacją. W Meksyku wynajęte mieszkania nie mają zazwyczaj lodówki, pralki ani nawet kuchenki gazowej. Wybralismy się więc do biedniejszej dzielnicy na zakupy, gdzie udało się nam kupić lodówkę za 30$. Kuchenkę gazową dostaniemy od przyjaciół, którzy wyprowadzają się do innego miasta a pranie będziemy na razie robić "na mieście" i ręcznie. W związku z tym, że woda i kuchenka jest na gaz musieliśmy również kupić butlę gazową. Gdy gaz się kończy, kolejną butlę kupuje się na ulicy z samochodu, który przejeżdża codziennie o tej samej porze z charakterystyczną melodią rozbrzmiewającą z głośnika. W stanach w ten sposób można było kupować lody, tutaj kupuje się gaz.

Dodam jeszcze, ze w ramach tej ceny mamy również mały bonus, czyli pokój gościnny z patio na dachu. Zdjęcie zamieszczam poniżej. Idealne miejsce na ulokowanie rodziny z wizytą z Polski :)
Dachy są w Meksyku bardzo ważne i eksploatowane przez wszystkich na grile, pranie, trzymanie zwierząt ( zazwyczaj psów albo ptaszków w klatkach). Ja nasze "patio" przeznaczyłam na pralnię i przez parę minut dziennie (kiedy upewnię się, że nikogo obok nie ma) wykorzystuję je jako naturalne solarium. Nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć (zważywszy jak obleśnawo wygląda to miejsce), ale bardzo je lubię.

Chyba uruchomił sie we mnie w Meksyku hormon szczęścia. I o to chodziło...

Patio:



















Widok z okna 1:



















Widok z okna 2:



















Kuchnia:















Duży pokój: